O marcePomagamy rodzicom i dzieciom walczyć z telefonem.
Nie jestem fundacją, kliniką ani wielkim wydawnictwem. Jestem człowiekiem, który stworzył projekt z konkretnego problemu, widocznego dziś w niemal każdym polskim domu.
Skąd Neuro-Reset?
Pomysł na markę nie powstał w gabinecie ani w ramach badań akademickich. Powstał z obserwacji.
Z rozmów z rodzicami, którzy mówią to samo, niezależnie od miasta i wykształcenia: "moje dziecko spędza za dużo czasu z telefonem, próbowałem ograniczać i nie wyszło".
Kiedy zacząłem szukać konkretnych materiałów dla tych rodziców, polskich, prostych, z konkretnymi narzędziami a nie teorią – okazało się, że ich praktycznie nie ma. Są naukowe artykuły. Są zagraniczne bestsellery. Są influencerzy mówiący że "wystarczy konsekwencja".
Brakowało tego co najważniejsze: instrukcji, którą można przeczytać w piątek wieczór i wprowadzić w sobotę rano.
Tak powstał Neuro-Reset.
Problem którego nie widać dopóki nie jest za późno
Średnie polskie dziecko 9-12 lat spędza z ekranem 4 godziny dziennie. Większość rodziców obstawia 1-2.
Skutki nie są dramatyczne od razu. Pojawiają się stopniowo. Awantury wieczorem. Problemy ze snem. Spadek koncentracji. Mniej rozmów przy obiedzie.
Większość rodziców widzi te zmiany. Nie zawsze łączy je z telefonem. A nawet gdy łączy – nie wie od czego zacząć.
Moim celem jest dać im narzędzia. Konkretne, sprawdzone, dopasowane do tego co dzieje się w polskim domu, nie w amerykańskiej książce.
Trzy zasady przy których stoję
1. Jeden temat, do końca.
Nie zajmuję się wszystkim po trochu. Skupiam się na jednym konkretnym problemie, uzależnieniu dzieci 6-12 lat od telefonu. To temat głęboki, więc zostaję w nim na dłużej.
2. Konkrety zamiast teorii.
Każdy mój materiał ma się sprawdzić we wtorek wieczór, kiedy dziecko trzaska drzwiami. Nie w naukowym artykule. W twoim domu.
3. Bez moralizowania, bez oceniania.
Wiem że bycie rodzicem dziś jest inne niż było 30 lat temu. Nie mówię ci "trzeba było wcześniej". Mówię ci co możesz zrobić od jutra.
Człowiek za projektem
Neuro-Reset prowadzę sam. Pracuję na etacie, a marką zajmuję się po godzinach – jako odskocznią od pracy i konkretną odpowiedzią na problem, który widzę wszędzie wokół.
Nie jestem ekspertem akademickim. Jestem człowiekiem, który zauważył jak telefon wszedł w polskie domy i zaczął robić materiały dla rodziców, którym to przeszkadza.
Co dalej
Pracuję nad kolejnymi materiałami w tym samym temacie. Każdy odpowiada na inną sytuację z którą rodzice mają realny problem, wieczorne awantury, ograniczenie ekranu bez krzyku, sen dziecka, koncentracja na lekcjach.
Nie zamierzam rozszerzać marki na inne tematy. Wolę mieć jedną markę która naprawdę rozwiązuje jeden problem, niż dziesięć która powiedzą o wszystkim po trochu.